środa, 3 czerwca 2020

Frexin - obroża przeciw kleszczom





Z roku na rok zimy stają się łagodniejsze, umożliwiając kleszczom żerowanie nawet i bez przerw. Wpływa to również na ich liczebność - nie tylko są wszędzie ale jest ich dużo. Wystarczy jeden zarażony osobnik, aby nasz pies wylądował w lecznicy walcząc o życie. Dlatego tak ważna jest dobra i skuteczna ochrona przeciw pasożytom.



SŁOWEM WSTĘPU

Preparatów na rynku nie brakuje. Mamy w czym wybierać, bo kategorii jest całkiem sporo:

  • kropelki
  • obroże
  • tabletki
  • zawieszki ultradźwiękowe
  • suplementy diety
  • spreye i olejki
  • opryski terenu

Być może coś ominęłam, bo nowości pojawiają się cały czas.

Czy jest jeden słuszny preparat dla wszystkich psów? NIE.
Czy każdy jest tak samo bezpieczny dla naszego zwierzaka? NIE.
Czy jest niezawodny środek dający 100% ochronę przed kleszczami? Niestety ale NIE.

Średni dzienny "dorobek" Borysa, kota który wychodzi jedynie do ogrodu i z powrotem można ocenić na poniższym zdjęciu. Dodam tylko, że jest to łącznie czas nieprzekraczający 2 godzin dziennie. Ot, uroki mieszkania w lesie graniczącym z łąkami.

Zarówno obróżki jak i krople dla kotów stanowią zagrożenie. 
Pierwsze ze względu na możliwość zahaczenia, drugie ze względu na toksyczność.



Psy "w terenie" przebywają znacznie dłużej. Również ze względu na dość długie spacery. Ochrona jest więc niezbędna. Lubię próbować różności, żeby mieć własną opinię i wybrać to, co sprawdza się najlepiej.

I choć w tym poście będzie o obroży, pamiętajcie o jednym. Wybór preparatu musi być każdorazowo dopasowany do konkretnego czworonoga, gdzie brany jest pod uwagę: jego stan zdrowotny, tryb życia (intensywność spacerów, jak i np. kontakt z dziećmi), rodzaj sierści, zachowania a także typ otaczającego nas środowiska.


To co mnie zaciekawiło, to przede wszystkim sama koncepcja obroży. Zwykła, materiałowa z zewnątrz, regulowana i do tego z zatrzaskiem! Preparat stanowi wewnętrzną część obroży, działa przez około 5 miesięcy i ma właściwości wodoodporne. Na koniec można dodać, że cena również zachęca (zwłaszcza, gdy ma się więcej niż jednego psa!).

Na dzień dzisiejszy mija 2 miesiąc jej stosowania.
Mogę więc spokojnie wypowiedzieć się na temat jej działania.


O OBROŻY


  • Posiada rozmiary, które umożliwiają dopasowanie jej do psa, a do tego regulację, która utrzymuje obrożę w stałej długości (w przeciwieństwie np. do nagminnie luzujących się obroży typu foresto).
  • Obroża jest na zatrzask, który nie pęknie przy pierwszej, lepszej okazji, sprawdzi się u psów aktywnych a do tego wygląda estetycznie.
  • Jest wodoodporna, co mogę potwierdzić bez zawahania. Pomimo licznych eskapad nad rzekę, a właściwie do rzeki, ilość wbitych kleszczy na dzień, waha się w granicy 0-1 i to tylko u Emki. Wszystko przez rytuał, jakim jest wcieranie w siebie podłoża tuż po zażytej kąpieli ;)
  • Brak reakcji alergicznej zza wyjątkiem pierwszego dnia. Obie sucze, w przeciągu kilku minut od założenia obroży pierwszy raz, co jakiś czas drapały się w jej okolicach. Trwało to do wieczora. Następnego dnia objawy ustały, a od tamtej pory nie dzieje się nic niepokojącego (nie tylko drapanie, ale i kichanie czy też wycieki z oczu, jak to było w przypadku obroży nasyconych olejkami eterycznymi, które okazały się za mocne).
  • Ponieważ środek przeciwkleszczowy znajduje się na części wewnętrznej, powinna się sprawdzić w kontaktach z dziećmi. Głaskanie jej po wierzchniej stronie nie ingeruje w preparat a jej dopasowany rozmiar dodatkowo utrudnia sprawę przypadkowego dotknięcia wyściółki. Sama obroża dobrze chowa się pod tą właściwą (spacerową), dzięki czemu nie widać jej.
  • No i chyba najważniejsze - DZIAŁA. Pomimo obfitej sierści u obu psów, dzikich harcach po łąkach, lesie, pluskaniu się w rzece i dnia spędzanego głównie na zewnątrz, Rama do tej pory nie miała ani jednego wbitego kleszcza (choć zdarzało się, że po niej chodziły). Emka łącznie może z 3. Jest to jednak związane ze wspomnianym tarzaniem się. Częstotliwość "przeglądu" psów zupełnie przeciętna, po każdym spacerze. Brak opitych czy zebranych kleszczy nie może być więc wynikiem mojej nadgorliwości.
Łąki. Raj dla psów, i raj dla kleszczy.

Czy odradzałabym komuś obrożę? Zastanowiłabym się nad jej skutecznością tylko w przypadku psów z bardzo obfitą okrywą, dużych lub przebywających stale na zewnątrz. Podhalańczyk, berneńczyk czy inny misiek, prawdopodobnie potrzebowałby innej lub dodatkowej ochrony. 
To tylko jednak moje przypuszczenia.

PODSUMOWANIE


Nie wiem, jak będzie za miesiąc lub dwa, na razie jednak jestem zadowolona. Póki co nie chcę decydować się na tabletki, bo ingerencja w psie "bebechy" w żaden sposób mnie nie przekonuje. 
Tak, wszyscy zachwalają, jakie są niezawodne. Jednak stosowane u psów zbyt młodych lub starszych mogą powodować skutki, o których jeszcze nie wiemy, bo wciąż jest za mało badań na ten temat. Zapewne pojawią się z czasem, tak jak i konsekwencje pakowania różnych substancji w naszego psa.

Kropelki być może mają sens u małych psów wychodzących na szybkie siku i rundę wokół bloku zaś opryski zwierzaka przed spacerem na pewno pomagają, ale nie chronią efektownie psa w sezonie nadmiernej aktywności kleszczy. Jest ich za dużo. I są zbyt "sprytne" w polowaniu na swoje ofiary.

Obroże naturalne pomimo moich chęci mocno drażniły psi nos i oczy (kichanie, swędzenie, łzawienie) a ultradźwięki choć sprawdzały się, nie były odporne na uderzenia mechaniczne, które podczas intensywnych spacerów są normą. Pękały prędzej czy później.

Pozostaje wspomnieć o dobrym wsparciu, jakie daje picie czystka, ale ten nie tyle odstrasza, co po prostu wzmacnia organizm w przypadku walki z chorobami odkleszczowymi.


2 komentarze:

  1. Świetnie, że udało ci się znaleźć dobrą ochronę :) u nas jak na razie sprawdzają się krople vectra3d, pisałam o nich też na blogu jeśli chciałabyś sprawdzić. Tak jak piszesz nie ma jednego super sposobu, kleszcze uodparniają się na substancje zawarte w preparatach i nigdy nie mamy pewności, że zadziałają. Ja zawsze po spacerze dodatkowo otrzepuje psiaka, sprawdzam czy gdzieś nie łażą po brzuchu. Często wystarczy, że psiak wsadzi głowę w trawę i już coś wyłazi, strasznie dużo ich ostatnio :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety lekkie zimy nie tylko zachęcają je do całorocznej aktywności, ale i ułatwiają rozmnażanie a co za tym idzie - przetrwanie. Jakkolwiek obrzydliwe były, warto pamiętać, że istniały zanim pojawił się człowiek i zapewne istnieć będą, gdy nasz gatunek wyginie :P

      Usuń