wtorek, 4 lutego 2020

Posłuszeństwo czy relacja?

Posłuszeństwo to takie dziwne słowo.

w ludzkim zachowaniu, forma społecznego wpływu, w której osoba podporządkowuje się wyraźnym wskazówkom czy poleceniom od osoby obdarzonej władzą czy autorytetem.




My ludzie, lubimy władzę.
Gdy ktoś nas słucha. Gdy nas szanują. Gdy nasze polecenia czy prośby są spełniane szybko i skutecznie.

Nasz świat opiera się na hierarchii.
Zawsze jesteśmy nad kimś, jak i ktoś jest nad nami.
W pracy mamy szefa. Na poczcie rządzi pani w okienku.
A gdy pofolgujesz z prędkością, musisz świecić oczami przed policjantem (do którego wciąż niektórzy kierują słowa: Panie Władzo, ja nie chciałem...)

A jak to jest u psów?
Z pozoru podobnie. Zawsze jest osobnik, który jest najbardziej doświadczony, starszy, sprytniejszy.
Czy to znaczy, że on decyduje o wszystkim a reszta ma ślepo spełniać jego polecenia?
Otóż nie.
Stado to grupa, w której każdy ma swoją rolę.
Dopasowaną do jego możliwości fizycznych, psychicznych i społecznych.

Co się dzieje gdy pies i człowiek się spotkają?
Człowiek chce ustalać nakazy i zakazy, a pies, być po prostu częścią stada.

I tu rodzą się zgrzyty.

Najczęstszą trudnością, jaką widzę podczas szukania wspólnego języka z psem, jest brak naturalnego odruchu chwalenia psa, gdy ten zrobi coś dobrze.
Zwłaszcza, gdy robi to SAM Z SIEBIE.
Bo przecież teraz nam o to nie chodziło. Nie wydaliśmy polecenia. Nie kazaliśmy.

Jak często czułeś się niedoceniany, gdy zrobiłeś coś ponad normę, coś dla ogółu, tak sam z siebie, a w zamian nie usłyszałeś żadnej pochwały?
Żadnego dziękuję, fajnie to wyszło, żadnego uśmiechu czy klepnięcia w plecy.

Nie wiem czy pies czuje podobnie, ale z pewnością wyciąga z tego wnioski takie jak Ty.
NIE WARTO.
To się nie opłaca.
To do niczego nie prowadzi.
Energię należy spożytkować INACZEJ.

Utarło się, że nagradzanie to ładowanie w psa smaczków jak automat.
Choć możliwości mamy mnóstwo (tak, jak i psich osobowości).

Dobry kąsek. Pościg za zabawką. Szarpanie zabawki. Spacer. Wyjście na podwórko. Odpięcie smyczy. Kontakt z innym psem. Możliwość podejścia do lubianego człowieka. Eksploracja terenu. Kąpiel w rzece (czasem stawie). Oznaczenie ulubionego drzewa w okolicy. Pieszczoty.
A przede wszystkim - Twoja szczera, nieudawana i prawdziwa radość, że Twój towarzysz właśnie wykonał kawał dobrej roboty.

Stosowane zamiennie, i zawsze w połączeniu z Twoją pochwałą, są w stanie zdziałać cuda.
Teoria jest prosta.
Pies prezentuje zachowanie, i dostaje od nas informację zwrotną, że właśnie o to chodziło!
W tej metodzie jednak, zostawiasz przestrzeń na wzajemną komunikację.
Bo zamiast psu wciąż kazać i zabraniać, jasno dajesz do zrozumienia, co Ci się podobało, a co nie.
Tym samym dajesz psu wybór. 

Skaczesz na mnie, gdy trzymam Twoją miskę z jedzeniem?
Cóż, w ten sposób dłużej go nie dostaniesz.
Przestajesz skakać na widok miski? Świetnie, należy Ci się jakiś kąsek.

Posłuszeństwo staje się produktem ubocznym relacji, jaka zaczyna się między Wami tworzyć.

A najlepszym odzwierciedleniem Waszej relacji, jest luźna smycz.
Dlaczego?
Bo ciągnięcie na smyczy, choć ma różne podłoża, najczęściej odzwierciedla to, co o Tobie myśli Twój pies.

Stare metody szkoleniowe opierały się na prostym schemacie.
Pies ma robić, co mu każesz. Albo się dostosuje albo trzeba go ułożyć.

Szarpiąc, krzycząc, grożąc pięścią, a wedle specjalistów z kompleksami - depcząc psu łapy. W najlepszym wypadku stworzysz psa, który idzie blisko Ciebie bo musi. Z opuszczonym ogonem, i uszami kładzionymi na każde Twoje kichniecie, szurnięcie butem, czy też westchnienie.
W najgorszym - pies odpowie agresją na Twoją agresję. A stąd już tylko krok do ogłoszeń na olx, że do oddania jest 2-letni pies, który nie dogaduje się z domownikami.

Jeśli robi zaś coś dobrze...to dobrze, tak ma być.
Ma się cieszyć z tego, że nie obrywa po nosie smyczą.

Gdy jednak podejmiesz wysiłek pokazania psu, że przestrzeń wokół Ciebie to najfantastyczniejsze miejsce na ziemi, a do tego bezpieczne, ciekawe i pełne niespodzianek, ale z zachowaniem stałych zasad, okaże się nagle, że Twój pies wcale nie jest problemowy.

Że wraca na przywołanie, wybiera Ciebie zamiast innych psów, a ciągnięcie na smyczy powoli ustaje.
I nie, nie zawsze jest łatwo.
Ale czy w życiu cokolwiek co przychodzi łatwo, jest coś warte?

To od Ciebie zależy, jak będzie zachowywał się Twój pies.
Czy będzie Cię słuchać, bo musi, bo się boi, bo tak trzeba.
Czy będzie Cię słuchać, bo CHCE i lubi to robić.

I to od Ciebie zależy, czym ma być posłuszeństwo.
Treningiem, który dla psa jest robotą, którą trzeba odbębnić.
Czy zajęciem, które będzie dla niego pasją, dla której poświęci się bez reszty.








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza