poniedziałek, 30 października 2017

Kołnierz weterynaryjny. Nadgorliwość czy konieczność?

Kołnierz weterynaryjny zwany jest też pooperacyjnym, pozabiegowym, ochronnym, zabezpieczającym lub ortopedycznym. Chroni czworonoga przed jego ingerencją w ranę (opatrunek czy też szwy), przyspieszając tym samym proces jej gojenia się. Czy aby na pewno?

O tym, że psy są pomysłowe, wie każdy właściciel. Ich zdolność do wyswobadzania się z bandaży, odklejania plastrów, wylizywania ran, drapania swędzących miejsc, tarzania się jest wprost proporcjonalna do czasu, jaki poświęciło się na umieszczenie opatrunku. Gdy dodamy jeszcze do tego automatyczną funkcję wypluwania tabletek, proces rekonwalescencji zwierzaka możemy znosić gorzej, niż on sam. Bo jak tu wytrzymać ten tydzień, albo i dwa i nie zwariować? Prawdopodbnie to pytanie doprowadziło do wynalezienia kołnierza pozabiegowego.

Kołnierz, który umieszczany jest na szyi psa ma chronić rany:
  • na tułowiu lub łapach przed wylizywaniem się,
  • na głowie i jej okolicach przed drapaniem się.

Tyle w teorii. Jak ma się do tego praktyka? Wiele zależy od rodzaju kołnierza. 
Prawdopodobnie najbardziej znanym jest zwykły kołnierz plastikowy. Spełnia swoją funkcję ale nie brak mu wad:
  • działając jak antena, wzmacnia odbiór bodźców dźwiękowych,
  • utrudnia jedzenie i picie, które często ląduje obok miski zamiast w żołądku,
  • energiczne psy w kołnierzu to zwiastun generalnych porządków w domu.

Dlatego nie nadają się dla psów lękliwych i wycofanych, łapczywych, ani do domu, w którym na półkach średniej wysokości, umiejscowione są cenne rzeczy.


 Zdjęcie pochodzi ze strony, w którą przekierowywuje klikniknięcie. Dlatego ewentualne komentarze o kolczatkę nie do mnie należy kierować. Fotografia ma pokazać, ile gimnastyki od psa wymaga, aby trafić kołnierzem w miskę.

Obecnie kołnierze dostać można również i w innych wariantach. Mogą być materiałowe (ale kształtem przypominające plastikowy pierwowzór), jak i dmuchane. Te drugie mogą być puste w środku, bądź wypełnione odpowiednim materiałem. I właśnie dumnym posiadaczem kołnierza miękkiego, może być jeden z moich podopiecznych - Domino.



Jest to kołnierz firmy Grande Finale, który prezentuje się następująco:
Kiedyś byłam święcie przekonana, że jest to opona na całej swojej objętości. Okazuje się jednak, że część mocująca z tyłu, to po prostu płaski pasek na rzepy. Wygląda estetycznie, jest solidny, nie utrudnia psu eksploracji terenu, lokalizacji źródła dźwięków, spożywania posiłków ani komunikacji z innymi psami. Jest brudoodporny (Domino uwielba się tarzać i taplać w misce z wodą) i stanowi wygodne podparcie podczas drzemki. Sen jest na pewno przyjemniejszy w zabezpieczeniu tego rodzaju.


Nie jest jednak idealny (kołnierz, nie Domik oczywiście). Do minusów można zaliczyć:

  • grzanie szyi - na okres zimowy w przypadku niektórych ras, jest jak znalazł, ale w lato może być sporym utrudnieniem,
  • kołnierz pomimo jak najciaśniejszego zapięcia ma możliwość przesuwania się w górę lub dół, co w przypadku ran szyi i pyska, może spowolnić proces gojenia, albo nawet go opóźnić.
Jeśli zaś chcemy ochronić daną ranę chwilowo, bez robienia specjalnych zakupów z tego powodu, zawsze możemy posłużyć się plastrem i ręcznikiem.


Źródło: "Techniki opatrywania i unieruchamiania urazów u małych zwierząt." wydawnictwa Galaktyka.

Kołnierz na pewno sprawdzi się w przypadku psów uporczywie próbujących dostać się do rany. I takich, które większość czasu pozostają bez naszego dozoru. Jeśli jednak mamy czas i możliwość doglądać psa, warto na ten czas kołnierz zdjąć. Położyć się obok psa z książką, albo laptopem na kolanach. Z kolei na noc jednak, kiedy pies może kombinować, warto taką ochronę założyć. Bo wystarczy tylko jedna noc, żeby pupilowi w ranę wdało się zakażenie, z powodu nadmiernego jej wylizywania. Tak też było w przypadku mojego kota. Ale to już temat na inny wpis.

 Rudy początkowo miał problem z akceptacją kołnierza. Z czasem jednak przestał go zauważać.





2 komentarze:

  1. Emet raz był wrzucony w kołnierz po kastracji, ale pozbył się go po 5 minutach i już więcej go nie zakładałam, nie był potrzebny :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze. To właściciel wie co jest dla psa najlepsze (no, a przynajmniej powinien). Emce wystarczy pogrozić palcem, żeby przestała drapać coś, czego nie powinna. A Emet jest bystrzejszy niż zwykłaś myśleć :P

      Usuń