wtorek, 25 września 2012

Poznajcie Emczysławę

Kiedyś Ninja, Dzindża a pierwotnie w schronisku - Dżina. Jej początków nie zna nikt. Jeden z wielu bezdomnych psów, jakie czekały w niekończącej się kolejce na swój dom, na swojego człowieka.
Przypadek (kto wierzy w przypadki?) zrządził, że z Olsztyna trafiła do Warszawy, gdzie dom tymczasowy ofiarowała jej Asia wraz z Asterkiem. W tym samym czasie ja zaczęłam przeglądać ogłoszenia o psach do adopcji, jednocześnie przygotowując się do kursu trenerskiego. 


(Emka w schronie)


Od zawsze marzył mi się border collie, bo przecież mądre, inteligentne i piękne psy. Ani małe, ani duże. W sam raz. Zaczęłam więc od forum tej rasy. Stamtąd dziwnym trafem wylądowałam na forum aussików, gdzie kliknęłam na zdjęcie Dżiny...a potem już nie było odwrotu. Na kurs, pojechałam już z nią :)


(Emka na kursie...jest różnica?A przecież to wciąż ten sam pies...)

Dziś dostrzegam w niej 99% hovawarta. Wygląd, charakter, zamiłowanie do tropienia i pilnowania swojego terenu a jednocześnie umiejętność dbania o swoje wygody-cała ona. Oczywiście wyboru absolutnie nie żałuję. Tak naprawdę to chyba lepiej wybrać nie mogłam...
O ile faktycznie to był mój wybór a nie z góry zaplanowana kolejność wydarzeń :)

Choć jej szacowny ogon będzie się przewijał przez bloga, tak jak i przewija się i w domu, nie wszystko będzie bezpośrednio dotyczyć jej. Że jest inspiracją-nie zaprzeczę, ale jeszcze mi w samozachwyt popadnie i co wtedy?






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza